O autorze
Siatkarka, podróżniczka, obywatelka świata, nie "światka". Od niemal ośmiu lat mieszkam i pracuję za granicą. Przez ten czas nauczyłam się patrzeć na wiele spraw z innej perspektywy.
Po Włoszech i Turcji, obecnie spoglądam na wszystko zza Wielkiego Muru i muszę przyznać, że coraz więcej rzeczy mnie dziwi... Być może dlatego, że nie lubię cynizmu i cwaniactwa.
Jestem absolutnie oddana swojej pracy i szczęśliwa bo kocham to co robię. Sport jest w moim domu absolutnym numerem jeden.
Uwielbiam czytać i to zabiera większość mojego wolnego czasu.
Mam świra na punkcie zwierząt, a w domu czekają na mnie maje pociechy - mops - Dado oraz maine coon - Drugi.

Pierwszy gwizdek

Zastanawiałam się długo czym na początek mogłabym się podzielić z czytelnikami tego bloga i doszłam do wniosku, że najlepiej będzie jeżeli opowiem o... chwili obecnej.

W momencie pisania tych słów przebywam zamknięta w hotelowym pokoju miasta Tianjin. Tianjin znajduje się w północno-wschodniej części Chin, tuż obok Pekinu.

Jestem tutaj od dwóch dni, ponieważ za chwilę wyruszę ze swoim zespołem klubowym (Evergrande Kanton) na najważniejszy mecz w tym sezonie. Dlaczego najważniejszy?
Bo to pierwszy półfinał, mecz z drużyną, która mistrzostwa nie oddaje od dziewięciu lat... Tego po prostu nie wolno nam przegrać.




Jak już wspomniałam, jestem zamknięta w pokoju, patrzę przez okno, a to co widzę nie napawa mnie wielkim optymizmem... I nie chodzi tu wcale o sport.



Tianjin słynie w wielkiego przemysłu (jest tutaj także fabryka Bridgestone - sponsora naszego przeciwnika), doskonałych rozwiań komunikacyjnych, wysokich pięknych budowli. Miasto liczy kilka milionów ludzi, a w przewodnikach porównywane jest do Buenos Aires. Jest tylko jeden problem... smog. Nie przesiaduję w hotelu za karę lub albo z powodu chińskiego reżimu sportowego. Siedzę, ponieważ po prostu obawiam się wyjść na ulicę... Z wysokości 17 piętra widzę ludzi w maskach, kurz na budynkach a na zewnątrz unosi się charakterystyczny zapach spalin. Dominują szarości, a szczególnie smutny widok stanowi park, w którym trudno dopatrzyć się zielonych elementów.



Chiny są pięknym i bardzo zróżnicowanym krajem. Bardzo się cieszę, że przyszło mi żyć na co dzień w zupełnie innym klimacie, wśród palm, kwiatów i słońca, a tak drastyczne widoki jak ten mogę "podziwiać" tylko w czasie wyjazdowych sesji mojego klubu...
Ludzie w Tianjin mówią, że mają wszystko... przemysł, pieniądze, pracę, autostrady itd. Tylko dlaczego chodzą smutni i nie mogą normalnie oddychać?
Tianjin to takie "miasto przyszłości". Czy warto? Moim zdaniem absolutnie nie!
Trwa ładowanie komentarzy...